Za mało jest w polskiej kulturze młodych i wysportowanych kobiet, czyli wywiad z Jasiem Kapelą
Czy kultura jest przereklamowana? Nie przynosi pieniędzy i znaczy w polsce mniej niż liga siatkówki kobiet.
To chyba raczej problem siatkówki kobiet. Być może za mało jest w polskiej kulturze młodych i wysportowanych kobiet, co wpływa negatywnie na jej recepcję. Dominacja zwiędłych starców nikomu nigdy jeszcze nie zrobiła dobrze. Ale raczej obstawiałbym tezę, że wręcz przeciwnie. Kultura jest za mało reklamowana. Potrzebujemy billboardów, rozkładówek w pismach kobiecych i spotów na najlepszym czasie antenowym.
Internauci zapytani o to jaka powinna być dobra książka, odpowiadali między innnymi, że "dobra książka nie może powstać bez ideologii i papierosów", ale także iż "dobra książka to trochę jak dobre rekolekcje". Jaka jest twoja definicja dobrej książki, i które były najbliżej jej spełnienia?
Dobra książką to taka, która się mieście w tylnej kieszeni moich spodni. I nie wstydzę się z nią obnosić, niezależnie od towarzystwa, w jakim się akurat znajdę. Co często wiąże się z tym, że jej tytuł nic nikomu nie mówi. Więc wolałbym go nie zdradzić. Bo wtedy przestałaby ona spełniać definicję.
Na zachodzie wciąż według wielu polska jest kojarzona z katolickim ciemnogrodem o długich tradycjach antysemickich, a polacy słyną z miłości do ziemniaków i wąsów. Jak z twojej perspektywy wygląda, i co znaczy polska? czy to dobre miejsce do życia dla pisarza, i czy dobre w ogóle?
Z mojej perspektywy wygląda to tak, że miałem kiedyś wąsy, bo nie wiedziałem, jaką głupszą rzecz mógłbym mieć. A bardzo chciałem mieć coś głupiego. Ziemniaki natomiast bardzo lubię. Szczególnie teraz na wiosnę. Z koperkiem i kefirem. Ale co w związku z tym znaczy Polska? Pamiętać trzeba, że ziemniaki pochodzą oryginalnie z Ameryki, a włosy mieliśmy swojego czasu na całym ciele. Czy oznacza to, że jesteśmy małpami z Ameryki? Być może. Z pewnością to dobre życie dla pisarza, bo ma się czym denerwować. A pisarz powinien się denerwować. Ale nie wszyscy są przecież pisarzami, więc jestem w stanie sobie wyobrazić lepsze miejsce do życia w ogóle.
Kilka lat temu Marcin Świetlicki stwierdzał w wierszu "Pogo", że żyjemu w kraju, w którym wzorcem mężczyzny jest ksiądz albo handlarz. Czy twoim zdaniem coś się zmienia w tym temacie? "Dobry polak" to kto?
Do mnie bardziej trafia piosenka grupy Niwea pt. Miły, młody człowiek. I taki chyba też powinien być dobry polak. Oczywiście powinien też mieć kota, lubić polowania i za młodu aktywnie działać w ruchu harcerskim.
Według jednych pisarze i poeci to ludzie nanizani przez boga natchnieniem i pierwiastkem nie z tego świata, według drugich poeci i pisarze to ludzie którzy w pewnym okresie swojego życia mieli bardzo ubogie życie towarzyskie i niską samo ocenę, a którzy zdecydowali się ją podnieść poprzez próby literackie, i udało im się przepoczwarzyć introwertyczne hobby w - powiedzmy że - zawód. Kto ma rację?
Raczej ci drudzy. Patrz np. wywiad Winiarskiego z Orbitowskim (do znalezienia w sieci). Choć jeśli o mnie chodzi to oczywiście sprawa jest bardziej skomplikowana. Niską o
cenę mam raczej świata niż siebie. Podobnie zresztą jak życia towarzyskiego, które nie potrafi spełnić pokładanych w nim nadziei. Więc człowiekowi zostaje tylko literatura.
Mówi się, że środowisko literackie jest fałszywe, każdy w nim bowiem uważa się za lepszego od drugiego (czytaj: uważa, że lepiej pisze), dodatkowo szeroko występuje zawiść wobec tych którym się udało (czytaj: każdy uważa, ze pisze lepiej od niego). Czy to tylko nieprzychylne stereotypy, czy może jest tu trochę prawdy?
Zapewne jest w tym trochę prawdy. Choć pamiętać trzeba, że są też tacy, którzy wiedzą, że piszą gorzej, a mimo to ciągle to robią. I z czasem okazać się może, że robili to nawet lepiej. Patrzy „Dziennik” Julesa Renarda. Jednocześnie w Polsce panuje dziwna maniera doceniania pisarzy wtórnych, pretensjonalnych i egzaltowanych, więc łatwo się na to oburzać, kiedy się tych cech nie posiada.
Czytałem ostatnio "The Road" Cormacka MacCarthyego, i ta książka o małym chłopcu i jego umierającym ojcu, osadzona w postapokaliptycznym świecie gdzie prawie wszyscy ludzie to kanibale, wydała mi się znacznie optymistyczniejsza niż twój "Janusz Hrystus". Cel osiągnięty?
Tak.
Kogo ze współczesnej prozy polskiej według ciebie warto czytać? Masłowską? Dehnela? Jacka Dehnela? A może Jacka Dehnela?
Przede wszystkim Jacka Dehnela. Po przeczytani dzieł zebranych Jacka Dehnela można sobie już resztę odpuścić. To trochę jak ściągi z wydawnictwa Greg. Nie obciążają za bardzo umysłu, a jest w nich wszystko, co potrzeba do intelektualnej konwersacji na poziomie. No chyba, że nie lubimy rozmawiać, to wtedy pozostaje nam tylko poezja Szpindlera, Kopyta, czy Góry. Proza Piątka, Nahacza, Franczaka, czy Kruszyńskiego.
Z jednej strony twoje "jedyne zaklęcie jakie znam: spierdalać" z drugiej Marcina Świetlickiego "jak ci się nie podoba to wypierdalaj". Wydawałoby się, że są to postawy pokrewne.
To oczywiście postawy diametralnie odmienne. Wystarczy zwrócić uwagę na formy zdawałoby się podobnych czasowników. U mnie mamy bezokolicznik, wskazujący na ogólny gniew, co nie przeszkadza kochać każdej poszczególnej, indywidualnej mróweczki ludzkiej i nieludzkiej. Natomiast Ś
wietlicki każe takiej niezadowolonej jednostce wypierdalać. Co też o czymś świadczy.
Jasiu, nie może zabraknąć pytania o sens życia. Naszych czytelników ciekawi też, czym jest dobro.
Mnie również. Dlatego zdradzam to na 56 stronie mojej nowej powieści, zatytułowanej po prostu: „Janusz Hrystus”.
Dziękuję za rozmowę.
Cała przyjemność po mojej stronie.
Jaś Kapela - autor i lewak. Mieszka w Warszawie.
Komentarze (8)
-
- Maciej Kłodziński
- 23 lipca 2011, 00:05:59
Podstawowe pytanie: na czym polega "lewactwo" niejakiego Jasia Kapeli?????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
-
- Agnieszka Gałązka
- 23 lipca 2011, 00:10:29
Bardzo zdrowe podejście ;) Dystans i poczucie humoru, tego właśnie brakuje sporej części piszących.
-
- Maciej Kłodziński
- 23 lipca 2011, 00:12:18
Żeby nie było: felietonistę-Jasia lubię:)
-
- Maciej Kłodziński
- 23 lipca 2011, 00:12:48
i dziewczyny na pierwszej focie bardzo ładne:)
-
- Naćpana Światem
- 23 lipca 2011, 00:26:50
a kim jest Jacek Dehnel ? to ten od tej dmuchanej Lali ? :)))
męskich lal nie było :))
aż zacytuje z poprzedniego tekstu " A lubił sobie popedalić z przytupem, najchętniej młodszych chłopców, ulubione modele: sweet sixteen, innocent thirteen, fifteen open for everything."
a tak poważnie to powiem, że bardzo na tak :) trochę ożywia to Liternet , jest bardzo przyswajalne i czyta się na jednym oddechu :)) -
- Maciej Kłodziński
- 23 lipca 2011, 01:59:25
Nazwisko Dehnel przewija się tutaj nader często. Wyjaśnijcie mi, proszę, co za jeden, bo nie wiem ni ch... ja.
-
- Naćpana Światem
- 23 lipca 2011, 02:02:57
Panie Maciejowaty k. mam ten sam problem :)))
czy to ten bez skarpetek ? :))) czy ten poniżej ? :)) -
- Tomek .
- 23 lipca 2011, 14:36:38
Interesujące. Temu Serwisowi potrzeba takich wywiadów.